Czy to na prawdę musi się tak skończyć?
Rozdział 10.
Dziesięć miesięcy później:
Violetta:
Dzięki Naty, Ludmile i Lenie w końcu mam Tomasa blisko siebie. Lecz gdy Naty Mi powiedziała dlaczego Tomas był więziony zrozumiałam, że w Argentynie nie będziemy bezpieczni. Gdy Pablo i Antoni dowiedzieli się, że pół Studia ma zamiar się wyprowadzić z Argentyny osłupieli . Chcieli nas powstrzymać ale my wiedzieliśmy, że jeśli wciąż będziemy tu to Diego wraz ze swoimi ludźmi nas załatwią...
Fran:
Te dziesięć miesięcy odmieniło nas wszystkich. Nie tylko Tomasa i Viole. Ale całe Studio teraz żadne z nas nie ufało ludziom... Byliśmy zamknięci w sobie. Dokładnie jak ten koleś na końcu ulicy... jak on się nazywał... już wiem Leonardo... Później wam o nim opowiem...
Tomas:
Nigdy w życiu nie wybaczył bym sobie, że coś stało się Violi albo moim znajomym... więc namówiłem ich żebyśmy wyjechali z tond...
Tydzień później:
Cami:
Każdy z naszych przyjaciół dziś się pakował mieliśmy wyjechać o 16:00. I gdy wszyscy byliśmy spakowani przyjechała firma transportowa. Koleś, który prowadził samochód wydawał mi się dziwnie znajomy... Ale to nie ważne... Wszyscy siedzieliśmy wraz z wagarzami w jednym wielkim luksusowym samochodzie, który załatwił tata Violi... Nagle usłyszeliśmy huk i wyjrzeliśmy przez okna i zobaczyliśmy strasznie zabrudzony budynek. Nagle otworzyły się drzwi samochodu i tam stał nie zgadniecie kto Diego wraz z dziesięcioma ludźmi... Gdy spojrzeliśmy się na kierowce zobaczyliśmy tam tego dziwaka z Argentyny Leonardo...
:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
Jak się podoba? :*





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz