Music

niedziela, 27 października 2013

Czy to na prawdę musi się tak skończyć? Rozdział 11.


CZY TO NA PRAWDĘ MUSI SIĘ TAK 

SKOŃCZYĆ?   

ROZDZIAŁ 11.



Leon:




Wszyscy mężczyźni rzucili się. Nim się obejrzałem zobaczyłem jak ten Leonardo zabiera dziewczyny wraz z jakimś kolesiem. Starałem się go złapać ale Diego mi przeszkodził i pchnął mnie na ścianę. I powiedział: 
-I co Leośku nie uda Ci się mnie zniszczyć tak jak to zrobiłeś w gimnazjum. 
Zadawałem sobie jedno pytanie co ja zrobiłem  przecież to mnie zawsze upokarzano, o co mu chodzi?! 



Violetta:



Leonardo i ten ohydny koleś zabrali nas do jakiejś ciemnej piwnicy. Byłyśmy tak same, same dziewczyny i oczywiście Leonardo i  ten typek. Zastanawiałam się czego Ci ludzie od nas jeszcze chcą. Co my im zrobiliśmy? Nagle przyszedł jeszcze jeden koleś z nie przytomnym całym w krwi Tomase. I położył go obok nas. Szybko podbiegłam do Tomasa ale dostałam w twarz od Leonardo. Ale po chwili namawiania pozwolił mi uratować Tomasa. Gdy się schyliłam by zobaczyć czy Tomas oddycha poczułam ulgę bo jego klata podnosiła się i opadała. Zaczełam gl lekko uderzać po policzkach. 

Diego:



Gdy wszyscy moi ludzie oprócz mnie i Lapata (Lapat najlepszy przyjaciel Diego) leżeli po kontach z siniakami ja i Lapat szybko zbiegliśmy po schodach. Myśleliśmy, że nikt nas nie widzi, ale jednak poszli za nami: Maxi, Leon, Germa, Andres, Dj, Federico itd. 

Fran:




I znowu słychać kroki to Lapat i Diego biegli do nas i powiedzieli:
-Reszta leży i nie  wstanie, tamci strasznie są silni. Raczej za nami nie poszli. 
Ale się mylili bo po chwili wpadli do piwnicy wszyscy nasi przyjaciele i rzucili się nam na ratunek. Violi na szczęście udało się uratować Tomasa lecz był bardzo słaby nie mógł się ruszać, ani mówić... 

Fede:



Gdy zobaczyłem Fran tam na tej podłodze przy Tomasie i Violi taką bladą poczułem, że muszę do niej podejść i ją mocno przytulić by poczuł się bezpieczna. Lecz przeszkodził mi w tym  Lapat, ponieważ rzucił się na mnie i próbował przywalić mi młotkiem ale na szczęście mu się nie udało. Byłem szybszy powaliłem go na ziemie jednym ciosem i szybko pobiegłem do Fran i ja mocno przytuliłem. 

Fran:



To było bardzo romantyczne. Czułam się w jego ramionach jak księżniczka. Ale nie długo to trwało, dlatego że musiał biec i pomóc chłopakom z resztą ludzi Diego jego słowa przeraziły mnie. Powiedział: 
-Choć by nie wiem co się stało pamiętaj o mnie. 
Dlaczego tak powiedział przecież tam było tylko 3 ludzi ale po chwili wbiegło tam jeszcze 9 i wtedy już wiedziałam, że będziemy musieli  sobie poradzić...

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Mam nadzieję, że się podoba. :* 






niedziela, 20 października 2013

Czy to na prawdę musi się tak skończyć? Rozdział 10.

Czy to na prawdę musi się tak skończyć?   

Rozdział 10.



Dziesięć miesięcy później:

Violetta: 



Dzięki Naty, Ludmile i Lenie w końcu mam Tomasa blisko siebie. Lecz gdy Naty Mi powiedziała dlaczego Tomas był więziony zrozumiałam, że w Argentynie nie będziemy bezpieczni. Gdy Pablo i Antoni dowiedzieli się, że pół Studia ma zamiar się wyprowadzić z Argentyny osłupieli . Chcieli nas powstrzymać ale my wiedzieliśmy, że jeśli wciąż będziemy tu to Diego wraz ze swoimi ludźmi nas załatwią... 

Fran: 



Te dziesięć miesięcy odmieniło nas wszystkich. Nie tylko Tomasa i Viole. Ale całe Studio teraz żadne z nas nie ufało ludziom... Byliśmy zamknięci w sobie. Dokładnie jak ten koleś na końcu ulicy... jak on się nazywał... już wiem Leonardo... Później wam o nim opowiem... 

Tomas:



Nigdy w życiu nie wybaczył bym sobie, że coś stało się Violi albo moim znajomym... więc namówiłem ich żebyśmy wyjechali z tond...

Tydzień później:



Cami:



Każdy z naszych przyjaciół dziś się pakował mieliśmy wyjechać o 16:00. I gdy wszyscy byliśmy spakowani przyjechała firma transportowa. Koleś, który prowadził samochód wydawał mi się dziwnie znajomy... Ale to nie ważne... Wszyscy siedzieliśmy wraz z wagarzami w jednym wielkim luksusowym samochodzie, który załatwił tata Violi... Nagle usłyszeliśmy huk i wyjrzeliśmy przez okna i zobaczyliśmy strasznie zabrudzony budynek. Nagle otworzyły się drzwi samochodu i tam stał nie zgadniecie kto Diego wraz z dziesięcioma ludźmi... Gdy spojrzeliśmy się na kierowce zobaczyliśmy tam tego dziwaka z Argentyny Leonardo...


:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Jak się podoba?  :*







sobota, 12 października 2013

Czy to na prawdę musi się tak skończyć? Rozdział 9.

Czy to na prawdę musi się tak skończyć?   Rozdział 9.

"Czy to sen"?

Szefowa dziewczyn na motorach:

Tak jak myślałam Diego chciał odzyskać Tomasa... Ale szybko krzyknęłam do dziewczyn: 
-***** i **** otoczyć go!!!
Tak jak powiedziałam one tak uczyniły ******* złapała kolesia i wciągnęła go na swój motor a jego motor zaczął zwalniać i rozwalił się o Górę Micami...

Tomas:
Nie wiem co się dzieje nie wiem czy lepiej by nie było jak bym został w bazie Diego... Czy te dziewczyny są psycholami?  Chciałem zeskoczyć do wody, która była pod nami ale zatrzymała mnie ta tajemnicza motocyklistka. Po chwili usłyszałem:
-Poczekaj zaraz Ci wszystko wytłumaczę... -I zamilkła...

Po chwili:

Szefowa dziewczyn na motorach:

-Dobra dziewczyny pokarzmy mu kim jesteśmy!!! -Powiedziałam... I zdjęłam maskę... Nagle usłyszałam głos Tomasa:
-To ty Naty?
Odpowiedziałam mu...:
-Tak to ja a to Ludmiła i Lena... Zdziwiony? 
-Tak i to bardzo... -Powiedział- 
I zaczęliśmy się dziwnie śmiać...

Godzina później w domu Violetty:

Violetta: 
Myślałam wciąż o Tomasie i zadawałam sobie pytania "Czy on żyje? Co mu jest? CZemu się nie odzywa?"  I nagle usłyszałam dzwonek do drzwi szybko z nadzieją podbiegłam do drzwi i gdy je otworzyłam zobaczyłam tam... 

::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Mam  nadzieję, że się podoba na razie krótki ale następnym razem postaram się napisać dłuższy... Dedykuje go Sylwii M. :* ~~Cami








piątek, 11 października 2013

Czy to na prawdę musi się tak skończyć? Rozdział 8.


Czy to na prawdę musi się tak skończyć?   Rozdział 8.

"Czasem życie nas zaskakuje"

Baza Diego tydzień później:

Tomas:

Wciąż zastanawiałem się kim była ta dziewczyna?!
Rozmyślanie przerwał mi Diego, który po chwili powiedział:
- I jak Ci się tu podoba mam nadzieję, że bardzo, ponieważ zostaniesz już tutaj na zawsze.... 
(I szyderczy śmiech rozległ się po całej bazie).

Violetta:

Cały tydzień dzwoniłam do Tomasa policja szukała go po całym kraju lecz nic nie znaleźli... 
Cami i Fran siedziały ze mną przez cały czas....
Rozmawiałam z dziewczynami ale rozmowę przerwała nam Olga, która przyniosła tort czekoladowy i powiedziała:
-Macie tu dziewczynki coś na osłodę..
Wzięłyśmy do ust po kawałku tortu i jak na zawołanie wypluliśmy go równocześnie... 
Olga spytała się z dziwieniem co się stało?!
I sama spróbowała i także wypluła i powiedziała: 
-Chyba dodałam za dużo soli... I zabrała nam tort...

W tym samym czasie baza Diego:

Diego:

Wciąż zastanawiałem się co mam zrobić z tym Tomasem denerwował mnie a wiedziałem, że dziewczyny na motorach chętnie go sobie wezmą nie wiem po co chyba do zabawy...

Szefowa dziewczyn na motorach:

Po chwili znów przyjechałyśmy do bazy Diego. Podeszłam do niego i powiedziała:
-Może ubijemy jakiś interes?
On się na mnie popatrzył i powiedział:
-A co masz na myśli?
Ja na to:
-Co powiesz na 10 tys. za tego jak mu tam... Tomasa?
Zauważyłam, że się zastanawia i po chwili powiedział:
-Dobra, okej niech będzie tylko zapłata z góry i do ręki, rozumiemy się?!
Ja na to:
- Oczywiście... -I krzyknęłam do dziewczyn: -Dajcie mu forsę.
A one dały...

Zabrałyśmy Tomasa i pojechałyśmy zauważyłam, że ktoś wysłał za nami ogon i przyśpieszyłyśmy...

::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

Jak się podoba?